Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amazonia/Pacyfik/Andy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amazonia/Pacyfik/Andy. Pokaż wszystkie posty

Choinka w dżungli

Kto chętny do Włoch na narty? A moze Szczyrek, Zakopane albo kulig w Bialowieży? Do Was też już zaczęły napływać propozycje znajomych i rodziny, jak wykorzystać przerwę bożonarodzeniowo-sylwetrową? Tutaj najwięcej pomysłów pojawia się pod koniec listopada. Główny cel to plaża, bo akurat zaczyna się sezon na goracą jak zupa wodę w oceanie. Jednak w tym roku po raz pierwszy dostałam propozycję, która mnie zaskoczyła: choinka w dżungli.

Antisana uchwycona

Droga z Quito do Teny to setki zakretow. Najdluzszy prosty odcinek nie ma wiecej niz kilometra i nie bardzo wiemy co sie skrywa za kolejna mijana gora. Bedzie wodospad czy nie? A moze most nad przelecza, albo rzeka pelna pstragow. Kolejny zakret w lewo, spirala w prawo, lewo, lewo, zamkniete kolko w prawo. Patrz!!! Przed naszymi oczyma, dokladnie na wprost wyrosla Antisana:

Jaka jest trzydniowa lamka

...a może alpaka?
Jak są dorosłe potrafię je rozróżnić. Przynajmniej w teorii.
Alpaka jest mniejsza niż lama i jej sierść jest bardziej delikatna i jedwabista. Lama ma duże, odstające od głowy uszy, a alpaka male i oklapnięte, bo ich chrząstka wewnętrzna łatwo się łamie i się nie regeneruje. Lama to zwierze juczne, więc często można je zobaczyć wracające z pola, obładowane workami kukurydzy czy zboża. Nawet jak ważysz ponad 100 kg śmiało skorzystaj z propozycji gospodarza, zrobienia sobie zdjęcia na grzbiecie lamy. Alpakę zostaw w spokoju. Lama, w przeciwieństwie do alpaki, tworzy bliskie więzi z właścicielem, potrafi go odróżnić i podobno nawet obronić w niebezpieczeństwie (nie wiem czy z kopyta, plunięciem w twarz czy jeszcze inaczej. Jak się dowiem, to Wam powiem).

Jak są duże, można je odróżnić. A jak mają tylko trzy dni, to nie wiem czy to lama, czy alpaka. Wiem, że trzęsie się na swoich chudych nóżkach,  jest cieplutka i ma niesamowicie puszyste futerko. I widząc takie cudo, trzymam kciuki, by wyrosła z niego alpaka, bo lama może wylądować ci na talerzu w postaci, ponoć, smacznego steaka.

Anna y Pavla z trzydniową ...lamką/alpaczką



Wiedza teoretyczna jest, ale w praktyce te uszy mogą mylić

Park dinozaurów

Wyobraź sobie park, w którym dinozaury spacerują wokół ludzi i żyją z nimi w całkowitym pokoju i symbiozie. Jedynym zagrożeniem jest to, że ktoś kogoś przypadkiem rozdepcze, ale w tym parku, rozdeptać może człowiek a nie człowieka, bo legwany to dinozaury miniaturki. 

Mieszkańcy Guayaquil przywykli do ich widoku, tak jak Warszawiacy do wiewiórek w Łazienkach, albo Krakowiacy do gołębi na Starym Mieście. 

Te duże jaszczurki wygrzewają się w dzień na słońcu, a w nocy wdrapują się na drzewa i tam zasypiają. Im są starsze, tym wolniejsze. Nawet jak je głaszczesz, stukasz palcem po ogonie czy wpatrujesz się w ich nieruchome oczy, one nic sobie z tego nie robią. Czasami przejdą przez chodnik, podejdą do ławki, na której siedzisz, przybiorą ulubiona pozę i czekają aż im zrobisz zdjęcie z każdego profilu.

Dzieci po parku biegają slalomem, żeby nie rozdeptać małego dinozaura. Gołębie spacerują po ich ogonach. Taka jaszczurkowata sielanka. 


Idzie lato

Wyszło słońce, wiatr przegonił chmury i nad miastem pokazała się biała czapka wulkanu Cotopaxi. Jak można się skupić na pracy jak się ma takie widoki za oknem.






Na plantacji ekwadorskiej róży

Na andyjskich wzgórzach, na wysokości od 2000 do 3000 m n.p.m. słonce świeci przez cały rok, ale nie ma tu tak  dużej wilgotności jak w innych regionach kraju. Taki klimat uwielbiają róże, które uprawiane są tu od pokoleń. Ekwador to jeden z najważniejszych producentów róż na świecie, a kwiaty docierają z równika na wszystkie kontynenty. Jest niemalże pewne, ze każdy z nas chociaż raz w życiu miał w ręku ekwadorska różę nawet o tym nie wiedząc. Jedziemy na plantacje.

Szklarnie na równiku, ze szkłem nie maja nic wspólnego.
Sa to metalowe rusztowania, na których jest rozciągnięta
 plastykowa folia. Niekoniecznie szczelnie. Przymrozków brak.


Andy w drodze

Przejechalismy 187km w trzy godziny. Mimo, ze na mapie nasz cel byl na polnocy kraju, jechalismy we wszystkich kierunkach swiata . Niby caly czas prosto, ale wulkan raz byl po naszej lewej, raz po prawej stronie. Bo w Andach prosto, znaczy przejechac przez tysiace zakretow i serpentyn. Wjezdzasz pol godziny pod gore, wypruwajac pluca twojemu autu, tylko po to by z niej zjechac i zobaczyc, ze przed toba pietrza sie kolejne faldy... Tutaj za siedmioma gorami, za siedmioma lasami nabiera bardzo wyraznego znaczenia.





Rozwiazanie konkursu kolory Ekwadoru

Bylo kreatywnie. Jedni dojrzeli rozjechana papuge, inni swiat ogladany przez kolorowe okulary.

Blizej prawdy byli jednak Ci, ktorzy celowali nie w faune, ale flore. Jednakze nie byl to mech na kamieniu, ani kora. Ewelina postawila na teczowego eukaliptusa, ale takiego jeszcze w zyciu nie widzialam, nie mowiac juz o zrobieniu zdjecia.

Idealnie odpowiedziala MIKA, bo to cos na zdjeciu to nic innego jak....wielki, suchy juz nieco lisc palmy w lesie rownikowym.

MICE gratuluje dobrego oka i czekam na adres, zebym mogla przeslac obiecany prezent.

P.S. Tomek, Robert - to byla sciema, Walliego nie ma na zdjeciu. Simpsona tym bardziej. Co wyscie wypili, skoro i tak ich wypatrzyliscie? :)










Krowie cycki

Solanum mammosum to brzmi nawet dumnie, tak jak wszystkie nazwy naukowe. Ale nauka nauka, a i tak potoczne nazwy na dluzej pozostaja w pamieci. I prowokuja do opowiedzenia takiej bajki: Dawno dawno temu dwoch ekwadorskich chlopow patrzylo na ten sam owoc, co to znalezli na drzewie. Jozek dojrzal swinska morde, Zenek - krowie cycki. I od razu owoc traci na swej naukowej szlachetnosci. Ale ile nabiera charakteru i pola do wyobrazni!

Z tej strony swinska morda

a tutaj krowie cycki
Potocznie nazywa sie tez jablkiem Sodomy, ale kto je dojrzal i gdzie, tego nam bajka juz nie mowi.

Uwaga

Jak znajdziesz takie cudo, zrob zdjecie i wyrzuc. Nie jedz, bo jest trujace. Nie zabieraj ze soba do Polski, bo i tak w  drodze zczarnieje. A poza tym moga Cie dorwac celnicy za przewozenie nielegalnych, egzotycznych gatunkow. I rozpocznie sie inna bajka :)


Kolory Ekwadoru - konkurs

Byl juz konkurs matematyczny, teraz czas na przyrodniczy. Jak zwykle na autorow najbardziej trafnych lub kreatywnych odpowiedzi czeka prezent z Ekwadoru.

* Pytanie konkursowe brzmi: co sfotografowala (P)Olka na zdjeciu 1?

* Zadanie dla zaawansowanych: znajdz 10 roznic miedzy zdjeciem nr 1 i zdjeciem nr 2.

* Zadanie dla bystrzakow: znajdz Walliego na ktorymkolwiek zdjeciu. 


ZDJECIE NR 1

ZDJECIE NR 2

Historia goracej czekolady, ciag wczesniejszy

Jakis czas temu opisalam historie, jak dziadek w domowy sposob zrobil czekolade ze swiezego, dojrzalego kakao, zerwanego prosto z drzewa. Juz od poczatku owej historii, kakao jest soczyscie zoltym owocem ksztaltem przypominajacym pilke bejsbolowa. Ale tak naprawde historia czekolady zaczyna sie nie od zoltego, ale od fioletowo - czerwonego owocu. Cofnijmy sie wiec w historii...az na drzewo. Kakao jest owocem fascynujacym juz na dlugo przed zerwaniem. Wystarczy chwila, by jego kolor i tekstura nas zwabila i zapewniam, ze nie pusci zanim go nie poglaszczemy, nie powachamy i w ostatecznosci nie zerwiemy malego ¨kakalka¨ na tymczasowa pamiatke, nie dajac mu szansy stac sie Nesquikiem w proszku.
Zolte, dojrzale kakao oraz procesy jego przeobrazenia w goraca czekolade znajdziesz tutaj
Historia o tym jak dziadek zmienil zolty owoc w goraca czekolade

TO DRZEWO KAKAOWCA MA 4 LATA I TYDZIEN TEMU ZERWANO Z NIEGO PIERWSZE ZOLTE OWOCE. TE NA ZDJECIU DOJRZEWAC BEDA JESZCZE KILKA MIESIECY.


NO KOGO NIE KUSI BY DOTKNAC? :)




Swieto kwiatow

Co dwa lata na poczatku pazdziernika odbywaja sie w Quito targi kwiatow. Ekwador jest w pierwszej 5 najwiekszych swiatowych producentow roz,  a targi w Quito sa najwazniejszym tego typu wydarzeniem w obu Amerykach. Przyciagnely setki kupcow z calego swiata, a lokalni producenci przescigiwali sie w prezentacji swoich produktow.



W Ekwadorze produkuje sie ponad 200 rodzajow roz i w kazdym roku przybywaja nowe gatunki.


Dzieci dżungli



Na śniadanie jedzą pastewnego banana, popijają sfermentowanym napojem z kukurydzy i się nie krzywią. Starsze idą do szkoły, a młodsze przez cały dzień towarzyszą rodzicom w pracy. Rzeka jest ich placem zabaw. Im bliżej cywilizacji, tym płynniej mówią w dwóch językach - własnego plemienia i po hiszpańsku. 
Ufne, energiczne, z ciekawością przyglądają się nowym twarzom we wsi - dzieci dżungli.

Nawet malutkie dzieci bawią się same nad brzegiem rzeki, podczas gdy ich rodzice pracują lub odpoczywają w osadzie. Tymi raczkującymi opiekują się siostry, bracia lub kilkuletni kuzyni. 

Listy z różnych światów

Mówi się, że co kraj to obyczaj. W Ekwadrze - co region to inna kultura i tak różny styl życia, że wydaje się, że jesteś w innym kraju. A przyroda serwuje tyle niespodzianek, że w każdym tygodniu możesz pojawić sie w innym świecie i z niego wysłać list do Polski.

Drogi M.
Już pierwszego dnia w Ekwadorze musiałam kupić sobie skarpetki z sierści lamy. Myślałam, że to kraj o tropikalnych temperaturach, a w nocy było tylko 8 stopni. Na dodatek mieszkania nie mają ogrzewania. Za to widoki mam piękne -otoczona jestem górami i jak nie ma chmur widzę z domu czapy lodowców 5-tysięcznikow. Na takich wysokościach rosną tylko trawy i polileptusy, miedzy którymi pasą się lamy.
Ludzie są przyjaźni, ale trochę nieśmiali, wiec zazwyczaj ja pierwsza muszę do nich zagadać. Chyba mam więcej latynoskiej krwi niż Ekwadorczycy. Oczywiście w takim mrozie nikt nie robi sobie sjesty w hamakach. Ubierają się w kapelusze i poncza z lamy, a policzki mają czerwone od wiatru i mocnego słońca. Podstawa każdego dania to mięso: kurczaki lub wieprzowina w towarzystwie kilkunastu odmian ziemniaków i kukurydzy- dobrze że nie jestem wegetarianką,bo bym umarła z głodu. Moje oczekiwania co do ekwadorskiej kawy sprawdziły się w 100% - jest mocna, czarna i bardzo smaczna. 
Chyba jednak nie wygrzeję tyłka jak to miałam w planie jadąc do Ameryki Południowej...ale za to chcę wejść na Cotopaxi i zejść do kraterów, wciąż aktywnych wulkanów! I oczywiście spróbować świnkę morską, którą faktycznie tu często jędzą- to nie mit! 
Pozdrawiam Cie serdecznie z And i przyślij mi trochę polskiego wiosennego slońca!
(P)Olka




Kochana C.,
W Ekwadorze jest dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałam! Za oknem dżungla, rzeka Napo i ogród, w którym od samego rana bawią się młode małpy i papugi. Jest gorąco, ale temperatury obniżają prawie codzienne deszcze. Pewnie dzięki nim przyroda jest taka bujna i rośliny wielgachne! 

Ludzie są niewysocy, a mężczyźni mają długie włosy. Jedzą bardzo dużo ryb i szaszłyki z robaków, których jeszcze nie spróbowałam.  Wyobraź sobie, że w Ekwadorze ludzie w ogóle nie piją kawy, a jak piją to...rozpuszczalną! Zawiodłam się bardzo, bo wiesz jakim jestem kawoszem. Prawdopodobnie nie spróbuję też ekwadorskiego rumu, bo na imprezach piją tu tylko piwo. Ale za to piję świeże soki z guanabana, chirimoi i zajadam się kakao.
Pozdrawiam Cie serdecznie z Amazonii.
(P)Olka


Czesc P.,
Leżę na plaży i wygrzewam tyłek! Prawdziwe tropiki - tak jak to sobie wyobrażałam. Tylko z tymi świnkami morskimi to mit - póki co nie poznałam tu nikogo, kto kiedykolwiek zjadł tego gryzonia.  Nie ma lam, małp ani papug, za to są pelikany, żółwie i  delfiny! Ludzie są bardzo imprezowi, tańczą salsę do późnej nocy i nie odchodzą ode mnie na krok- prawdziwi latynosi! I oczywiście robią sjestę w hamakach! Jedzenie w sam raz na upały- lekkie owoce morza- kraby, kalmary, krewetki, homary, w sosie kokosowym, czosnkowym, smażone, na grillu - chyba w Ekwadorze zamienię się w wegetariankę! Do tego pożądnie zmrożony sok z kokosa, a wieczorem Mojito czy Cuba Libre, oczywiście z rumem ekwadorskim! Oprócz salsy, mam w planie nauczyć się surfingu i na jutro zaplanowalam sobie wyprawę na obserwowanie wielorybów, które właśnie przypłynęły na wybrzeża Ekwadoru,
Przesylam Ci buziaki znad Pacyfiku!
(P)Olka


Jeden Ekwador - trzy różne światy i inne wrażenia. Zapraszam na fotograficzną wędrówkę po Andach, Amazonii i Wybrzeżu klikając na:  Ekwador - trzy w jednym





Ekwador to takie Raffaello


Ekwador to Sierra: ponad 5-tysięczne wulkany, miasteczka we wciąż aktywnych kraterach, świnka morska i ludzie mówiący w tradycyjnym języku quichua.

Ekwador to Costa:  gorące wybrzeże Pacyfiku, wieloryby i ludzie tańczący salsę do rana.

Ekwador to Amazonia:  dżungla, tropikalny klimat, kajmany i plemiona, które nie chcą być poznane.

Ekwador to kilka rożnych światów na terytorium nie większym od połowy Polski. W zależności od tego, do którego regionu Ekwadoru się wybierze, (P)Olka ma wrażenie, że znajduje się w zupełnie innym wymiarze. Nie tylko przyrodniczo- klimatycznym, ale też kulturowym. Ludzie inaczej się ubierają, co innego jedzą, inny maja rytm życia, poglądy, wierzenia i zwyczaje.

ROŚLINNOŚĆ
AMAZONIA - dżungla ciągnie się od Ekwadoru
 aż po wybrzeża Atlantyku
SIERRA - Ekwador przecinają dwa główne łańcuchy Andów: Kordyliera Zachodnia i Środkowa. Najwyższy punkt Ekwadoru to wulkan Chimborazo (6267 m n.p.m.)
COSTA - czyli wybrzeże. Plaże piaszczyste lub z kamieni wulkanicznych
ZWIERZĘTA


Historia o tym jak dziadek zamienił żółty owoc w gorącą czekoladę

Pewnego słonecznego dnia, w amazońskim miasteczku Misahualli, dzieciom zachciało się czekolady. Zamiast dać im 3zł na tabliczkę Milki, czy innego Wedla, dziadek powiedział:
-Zrobimy dziś gorącą czekoladę. Wskakuj wnuczku na drzewo i zerwij kakao.

Jorge wskoczył, ale kakao było za daleko jak na krótkie ręce 6-latka.
 -Tu są mrówki! 
 -Chcesz być wojskowym, a mrówek się boisz. Szybko zrywaj i uśmiechnij się, bo zdjęcie ci robią. 
Jak już mieli kakao w ręku, tata je rozbił i wspólnie zjedli biały i słodki miąższ owocu. 
Czarne ziarna wypluli i zostawili na słońcu do wyschnięcia. 
Kiedy ziarna wyschły trzeba było je wyprażyć na patelni. Wydawały odgłos jak popcorn, ale nie strzelały do góry, więc nie przykryli patelni i obserwowali, jak zmieniają kolor na dużo ciemniejszy, aż do czarnego. 

Następnie zdjęli z każdego ziarna łupinkę, uważając by się nie poparzyć.   
Teraz bedziemy mielić kakao- powiedział dziadek i poszedł po maszynkę podobną do mielenia mięsa.

Trzeba zmielić trzy razy i to bardzo dokładnie, żeby wytworzyło się masło kakaowe.
Dziadek sprawdzał jakość zmielonego ziarna i w pewnym momencie powiedział: Jorgito, biegnij do sklepu po mleko! Kakao już jest gotowe
NARESZCIE!!! Krzyknęły dzieci. Zagotowali mleko, rozpuścili w nim kakao, dodali cukier do smaku i wspólnie wypili gorącą czekoladę.



Zdjęcia: Kasia Sieredynska 

Drzewo cynamonowe

Herbata podana do śniadania pachniała nadzwyczaj aromatycznie. Jakby dodać do niej nieco imbiru, miodu i goździków byłoby jak rozpuszczalna wersja piernika. Jednak nie podejrzewałam starej Indianki o gustowanie w kuchni molekularnej. Musiała ona znać łatwiejszy sposób na zrobienie tej herbaty niż rozpuszczanie piernika i odparowywanie od niego smaku imbiru, goździków i miodu.
Znała. Podała nam herbatę ugotowaną z liści cynamonowca, który rósł u niej w ogródku.
Nie wiem, w której klasie uczą, że laski cynamonu to kora drzewa i na dodatek takiego, które rośnie również w dżungli amazońskiej, ale zdecydowanie tę lekcję w szkole przespałam.

Indianka zaproponowała byśmy wzięły trochę liści do domu, na co z chęcią przystałam i wzięłam się do zrywania.
- Zrywaj z łodyżkami, dają dobry smak, a drzewu nic nie będzie, szybko odrośnie - zachęcała. - i nadgryź surowego liścia, smaczny.
Nadgryzłam, ale oprócz słodkawego posmaku cynamonu pojawił się w ustach gorzkawy posmak charakterystyczny dla wszystkich liści. Wolałam herbatę, ale wciąż brakowało mi przepisu.
-Ile mam wlać wody na garść liści?
-Średni garnek
-Jak długo się gotują?
-Tak na oko, aż będzie gotowe. Jak wysuszysz liście będzie szybciej

Z tym precyzyjnym przepisem i siatką liści wróciłam do Quito i wzięłam się za przygotowywanie herbaty.

Zamieniłam duży pokój na suszarnię zioła, po czym zaczęłam gotowanie i tworzenie własnego przepisu.

Po połgodzinnym gotowaniu 5 liści w litrze wody, była to raczej woda cynamonowa. Gotowałam te same liście jeszcze 3 razy i za każdym razem herbata miała intensywniejszy smak i kolor, który zaczyna tracić od piątego wstawiania na wrzątek.

Smacznego!

Wysuszone liście cynamonowca